To naprawdę początek

Warto coś napisać na początek... No bo co? Tak od razu przejść do konkretnych tematów? Jakoś tak dziwnie. Także będzie o tym jak to się zaczęło. Granie, a potem pisanie.

Wszystko zaczęło się już 8 lat temu. Zaczęliśmy bez kapitału, ale z głowami pełnymi pomysłów i silnym przekonaniem, że jest miejsce na taką rozrywkę. Zaczęło się od wieczorów kawalerskich. Kiedy przyszło do robienia wieczorów dla siebie i bliskich znajomych z rozpaczą stwierdziliśmy, że oferta dla tego rodzaju imprez to jest coś kompletnie z innej bajki niż my. Plastikowe sex-lalki, picie do obłędu, studnia, śnieg my z tobą Jędruś? No nie bardzo. Może za mało było w nas testosteronu? W każdym razie chcieliśmy zrobić coś innego, z generalną myślą, żeby postawić przed delikwentem jakieś wyzwania, jakieś zadania. Od miasta, zadania, wyzwania do gry miejskiej był już tylko krok. I tak naszymi pierwszymi zleceniami były gry na wieczory kawalerskie.

Ale tak naprawdę to zaczęło się dużo wcześniej. W szkole życia. W harcerstwie. Las, przyroda i właśnie gry - to jest harcerski żywioł. Dla nas w pewnym momencie stało się jasne, że choć przyroda hartuje, to większość naszego życia spędzamy w mieście i przydałoby się także tę przestrzeń okiełznać i tutaj nabywać umiejętności. Surwiwal - tak, ale miejski. Ale o tym pewnie będzie osobna notka.

I generalnie od początku z każdym kolejnym rokiem rośniemy. Nie jest to rzecz jasna historia Wilka z Wall Street, ale świadomie jesteśmy uczciwi, płacimy w kraju podatki, nie korumpujemy klientów i nie zatrudniamy na czarno. Cierpliwie budujemy markę, wiarygodność i oryginalne know how.

Po tych 8 latach zdecydowaliśmy się pisać. Pomysł kołatał się w naszych głowach już dawno, a teraz doczekał się realizacji. Jest ku temu pisaniu kilka powodów.

Przede wszystkim po 8 latach działalności mamy do opowiedzenia mnóstwo historii, które chcemy ocalić od zagubienia w zabieganej codzienności. Chcemy opisać sytuacje, miejsca, osoby. Szczególnie osoby. Wydaje mi się, że w naszej działalności mamy do czynienia z nieprzeciętnie szerokim spektrum ludzi (klientów, podwykonawców, pracowników). Od managerów w centralach największych korporacji (np. szefowa HR w firmie zatrudniającej tysiące pracowników) do ulicznych sprzedawców pietruszki.

Drugi powód to swego rodzaju terapia poprzez przelewanie na papier (e-papier) wszystkich emocji, frustracji, stresów, które są nieodłącznym elementem pracy w tej branży.

A poza tym chcemy, aby ten blog stał się narzędziem promocji dla gier miejskich i miejscem gdzie będziemy przekonywać, że nadają się one do realizacji bardzo różnych celów.